Oktoberfest – wielkie chmielne dożynki

Tradycja hucznego obchodzenia dożynek chmielowych znana jest w całej Europie, nie da się jednak zaprzeczyć temu, że nie ma chyba święta tak bardzo okazałego pod tym względem, jak monachijski Oktoberfest.

Festiwale o podobnym charakterze odbywały się zresztą w Bawarii już wiele lat temu niezmiennie ciesząc się niebywałym powodzeniem. Początkowo uczestniczyli w nich przede wszystkim mieszkańcy bawarskich miast, miasteczek i wsi, którzy starali się wypić zalegające zapasy piwa przed ważeniem nowego trunku, ponieważ zaś lokalne prawo pozwalało na prace browarnicze wyłącznie w okresie od października do kwietnia chmielne dożynki organizowano niemal zawsze na przełomie września i października.

Sława festynu ludowego będącego nie tylko czasem niczym nieograniczonej konsumpcji wina, ale również znakomitej zabawy, integracji i poznawania regionalnej kultury z roku na rok była coraz większa, w związku z czym Oktoberfest zaczął być odwiedzany również przez gości z zagranicy. Dziś szacuje się, że w czasie święta Monachium odwiedza blisko sześć milionów turystów spożywających prawie pięć milionów litrowych kufli piwa, mamy więc do czynienia z liczbami, które muszą budzić respekt. Oktoberfest to znakomita okazja na zaprezentowanie swoich produktów, okazuje się jednak, że nie każdy browarnik może dostąpić tego zaszczytu. Z pewnością każdy duży browar liczący się w Europie chciałby znaleźć dla siebie miejsce w jednej z czternastu otwieranych corocznie piwnych hal, w praktyce jednak prawo oferowania klientom swoich trunków mają wyłącznie najstarsze browary z okolic Monachium. Na piwnym święcie można zresztą skosztować wyłącznie piwa, które przygotowywane jest w ściśle określony sposób, goście z Niemiec i innych państw Europy mogą więc cieszyć się przede wszystkim mocnym bawarskim piwem o smaku, w którym bez trudu można wyczuć chmielową nutę.

Oczywiście, Oktoberfest ma nie tylko zwolenników, ale i pewną grupę malkontentów uważających, że sława piwnego festiwalu wcale nie jest uzasadniona. Przeciwnicy monachijskiego święta ubolewają nad tym, że coraz bardziej powszechna komercjalizacja oddala je od pierwszych festiwali tego typu, utyskiwania można zaś usłyszeć i wówczas, gdy zwróci się uwagę na cenę, jaką przychodzi nam zapłacić, aby skosztować tutejszego piwa. Niedostatki nie mogą jednak przysłonić wyjątkowej atrakcyjności tej wielkiej imprezy, nie sposób zatem dziwić się, że festiwal nie traci wcale na znaczeniu wraz z upływem lat, a wśród odwiedzających go turystów nie brakuje również Polaków.