Rzemieślnicza Bałkańska ulica w Belgradzie

Na liście nietypowych europejskich ulic, które wypada zobaczyć choćby raz w ciągu całego życia znajduje się między innymi belgradzka ulica Bałkańska. Starzy mieszkańcy serbskiej stolicy do dziś mówią o niej zresztą nie kryjąc wzruszenia, wcale nie tak dawno temu stanowiła ona bowiem centrum belgradzkiego rzemieślnictwa i jedno z najważniejszych miejsc w tym mieście. Historia ulicy Bałkańskiej to historia czasu świetności, upadku i prób odrodzenia ulicy, Bałkańska zasługuje zaś na to, abyśmy jej wysłuchali.

iegdyś była to jedna z najważniejszych ulic Belgradu, a jej duże znaczenie kryło się między innymi w jej położeniu. To na nią wchodzili wszyscy, którzy wysiadali na najważniejszym dworcu serbskiej stolicy, tu więc robiono pierwsze zakupy, rozglądano się, zdobywano informacje na temat życia w mieście, a niekiedy również szukano od razu pracy pozwalającej na przetrwanie w metropolii.

O zatrudnienie nie było na Bałkańskiej zresztą trudno, charakterystyczne było dla niej bowiem to, że wzdłuż ulicy swoje sklepy i warsztaty mieli najbardziej liczący się w Belgradzie rzemieślnicy. Młodzi ludzie, którzy chcieli terminować u szewca, krawca lub kaletnika znakomicie zdawali sobie sprawę z tego, że tu właśnie powinni szukać wolnego miejsca, najlepsi z nich mieli zaś szansę na opanowanie rzemiosła w stopniu umożliwiającym otwarcie własnego zakładu.

Spadek znaczenia ulicy Bałkańskiej wynikał w dużej mierze ze wzrostu znaczenia samego Belgradu. Po 1945 roku stał się on stolicą wielkiej socjalistycznej Jugosławii, zmiany e jego funkcjonowaniu były więc czymś naturalnym. Chyba największą krzywdę wyrządziła ulicy Bałkańskiej komunikacja miejska, która sprawiła, że spacer nią przestał być koniecznością po wydostaniu się z belgradzkiego dworca, nie bez znaczenia było zaś i to, że rozwój fabryk i przemysłu odbierał pracę rzemieślnikom.

A jednak turyści chętnie, zwłaszcza w ciągu dnia, nocą bowiem ciągle jeszcze nie najlepiej funkcjonuje tu oświetlenie, przemierzają jedną z najbardziej legendarnych ulic Belgradu po to choćby, aby uczestniczyć w walce, jaką „stare” toczy tu z „nowym”. Nowoczesne hotele kontrastują tu ze starymi budynkami pamiętającymi jeszcze drugą połowę dziewiętnastego stulecia, a ostatni rzemieślnicy wcale nie składają broni mając nadzieję na to, że uda im się przetrwać na ukochanej Bałkańskiej i doczekać, wspólnie z nią, lepszych czasów