Zachwycające plaże w kolumbijskim parku Tayrona

Teoretycznie plaże nie różnią się od siebie, a my żadnej z nich nie odwiedzamy wyłącznie po to, aby zachwycić się jej widokiem. W praktyce okazuje się jednak, że wcale nie musi tak być, istnieje bowiem pewna liczba miejsc, które mogłyby przyciągać tłumy turystów nawet wówczas, gdyby okazało się, że w okolicznych wodach nie wolno się kąpać. Najpiękniejsze plaże świata to miejsca chętnie odwiedzane, na liście tych, które cieszą się największą popularnością jedno z czołowych miejsc zajmują zaś te, które znajdują się w kolumbijskim Narodowym Parku Tayrona.

Kolumbia, którą wielu podróżników zwykło określać mianem perły Ameryki Południowej przez kilka lat stanowiła dla turystów tajemnicę. Niestabilna sytuacja polityczna sprawiała, że tylko najodważniejsi z nich decydowali się na to, aby składać w niej wizyty, dość charakterystyczne było zaś i to, że również oni czynili to z dużą ostrożnością. Dziś ryzyko jest znacznie mniejsze niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu, a Narodowy park Tayrona położony niedaleko miejscowości Santa Marta na karaibskim wybrzeżu jest zaliczany do miejsc, które turyści odkryli, jako jedne z pierwszych. Choć park powstał przede wszystkim po to, aby chronić przed degradacją piękną kolumbijską przyrodę nie oznacza to wcale, że osoby sprawujące nad nim zarząd odwróciły się od turystów i zgłaszanych przez nich potrzeb. W miejscu dumnym ze swoich pięknych plaż istnieje zatem możliwość wynajęcia na noc hamaku, zakupu miejscowej żywności i zaopatrzenia się w wodę pitną, doświadczeni surferzy mogą zaś myśleć również o doskonaleniu posiadanych przez siebie umiejętności.

Plaże w Parku Narodowym Tayrona rzeczywiście mogą robić wrażenie nawet na bardzo wymagających turystach, charakteryzuje je bowiem na wpół dzikie piękno. Morze atakuje tu potężne skały, z których wiele przypomina swoją wielkością domy mieszkalne. Trudno dziwić się temu, że turyści nie potrafią przejść obok nich obojętnie, plaże w parku Tayrona różnią się bowiem zdecydowanie od tego, do czego przyzwyczaili się na Karaibach. Bliskość nieujarzmionej dżungli sprawia przy tym, że mamy do czynienia z miejscami, które nie zostały jeszcze całkowicie opanowane przez głośnych turystów, nie jest jednak wcale powiedziane, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat sytuacja ta nie ulegnie zmianie. Wypada zatem pośpieszyć się, aby móc cieszyć się tym niezwykłym, naturalnym pięknem.